Wpisy z October, 2007

Cygańskie malowidła i demoniczny fotel.

Przy ładnej pogodzie, kurczącym się budżecie i zbliżającym się terminie premiery (czwartek), mieliśmy jeden z najprzyjemniejszych dni pracy. Do mnie i Maćka (mechanika) dołączyły Monika i Ola, które zabrały się za malowanie.

Maciek uszczelniał dach, oraz konstruował szafkę, a ja zająłem się porządkami, oraz zainstalowaniem… nagłośnienia :D Tak tak, teraz w samochodzie jest system surround z subwooferem. Boski klimat :)

Do tego dopracowaliśmy mechanikę, oraz rozpoczęliśmy prace nad działem… żeby wyglądało jak działo. Około 18, po 5 godzinach pracy, odbyła się prezentacja gry. Jeszcze długa droga, ale posuwamy się do przodu!

Więc chodź, pomaluj mój świat…

O tym co robiłem przez cały ostatni tydzień napiszę już wkrótce… dużo kodowania, dużo pracy (ok. 50 godzin)…

Za to dzisiaj odwiedziła mnie Aneta Zima (studentka WNE UW, kierownik projektu w AIESEC), która dyponuje zmysłem estetyki którego mi brakuje :) Razem zabraliśmy się za malowanie pojazdu - po kilku puszkach sprayu smochód wygląda świetnio. Duży postęp w porównaniu do “fatalnie” :)

18102007135.jpgPrawy bok.

Obiecałem zaprezetować działjącą grę na najbliższej Auli , w najbliższy czwartek. Siedem dni - mało czasu na zrobienie solidnych dekoracji i dobrego softu, ale powinno dać się grać do tego czasu…

Pierwszy test w realu!

Tak, tak… mimo poniedziałkowej ketchupowej tragedii dzisiaj układ działał już w porządku. Przez pół dnia Michał poprawiał grę (jest już dźwięk), a ja nanosiłem ostatnie szlify. Ok. 15 zebraliśmy się na parking, gdzie po rozstawieniu ekwipunku i dwóch wycieczkach do domu po zapomniane elementy, uruchomiliśmy grę…

wrealu-tasma.jpg

wrealu-michal.jpg

Do sensownej gry potrzebna jest jeszcze rekalibracja i poprawienie poziomego ruchu, ale mimo to Michał zabił paru złych:

Ten pisk w tle to UPS, który zasila elektronikę. Cholernie niewydajne, będzie trzeba zaopatrzyć się w jakiś akumulator.

Dzień palonych układów…

Dziś nauczyłem się, że dioda podczerwona przy nieodpowiednim podłączeniu zachowuje się jak artyści końca wieku - świeci tysiąc razy jaśniej… i tysiąc razy krócej :)

Ale dwie spalone diody (w sumie 4zł) to drobiazg… W trakcie obiadu otwierałem ketchup - niefortunne zakręcenie spowodowało, że zamiast na mojej pizzy wylądował na moim ubraniu, lodówce, wykładzinie… a jedna z kropel przewędrowała bezbłędnie przez pół pokoju, aby trafić w jedną kostkę na układzie:

plama.jpg

… oczywiście w tą najdroższą, czyli chip bluetooth!

Czy muszę komukolwiek przypominać kolejne prawo murphy’ego?

“Cokolwiek zostanie upuszczone na uklad elektroniczny pod napieciem, spadnie zawsze tam, gdzie wyrzadzi najwiecej szkod.”

radek.jpg

(fot.: Ketchup Radek - zabójczo smaczny)

Prawie jak Wii :)

W związku z brzydką pogodą skontruowałem miniaturowy kontroler z kamerą - służy do testów w domu, gdzie nie mam dostępu do fizycznego działka w wozie.

Po tygodniu prac mam wersję która jest w stanie w coś wycelować i ustrzelić. Niestety, do solidnego, stabilnego działania będę potrzebować kompasu elektronicznego - kolejny podzespół za 300zł :/

Czy dałoby się to zrobić taniej, bez elektroniki wartej w sumie 700 zł? Pewnie tak, ale teraz już odrobinę za późno na zmianę całej koncepcji :)

Mimo braku kompasu całość jest już w zasadzie gotowa do instalacji w wozie. Byle by pogoda dopisała!

Gdzie jest króliczek?

Cały dzień spędzony na walce z żyroskopem… poddałem się i stwierdziłem, że obraz będę śledzić software’owo: to znaczy, na podstawie obrazu z kamery będę analizować pozycję działa.

Osiem godzin, dwa odwołane spotkania i odrobinę utraconego zdrowia później wpadłem na pomysł niezwykle prostego algorytmu. Działa super-fajnie. A na koniec, zupełnie przez przypadek, udało mi się osiągnąć całkiem zabawny efekt :)

Takie “przyklejone” znaczniki przymocuję do charakterystycznych punktów w terenie i dzięki nim będę namierzać aktualną pozycję działa. W sytuacji braku znaczników na obrazie (np. gdy kamera będzie skierowana w niebo) będę posiłkować się wskazaniami żyroskopu.

Efekt Murphy’ego

Efekt Murphy’ego mówi, że wszystko trwa dwa razy dłużej niż planowano. Kolejne prawo głosi, że reguła jest prawdziwa nawet jeśli w szacunkach uwzględni się efekt Murphy’ego.

Wydwało mi się, że oprogramowanie żyroskopu zajmie pół dnia, przeznaczyłem na to jeden dzień. Po dwóch dniach mam już wykrywanie odchylenia osi pionowej, zaś pozioma poczeka do jutra :)

W czasie gdy ja załamywałem ręce nad elektroniką, do oprogramowania samej gry przystąpił Michał Marcinkowski, autor Soldata. Po dwóch dniach jest już do czego postrzelać:

A na deser, fotka Michała z okularkami VR:

Jutro kontynuujemy pracę nad silnikiem gry i miejmy nadzieję w końcu uda się zrobić odczytywanie poziomej pozycji działka. W tej chwili tylko to powstrzymuje nas od testów w świecie rzeczywistym :)