Pierwszy test w realu!
Tak, tak… mimo poniedziałkowej ketchupowej tragedii dzisiaj układ działał już w porządku. Przez pół dnia Michał poprawiał grę (jest już dźwięk), a ja nanosiłem ostatnie szlify. Ok. 15 zebraliśmy się na parking, gdzie po rozstawieniu ekwipunku i dwóch wycieczkach do domu po zapomniane elementy, uruchomiliśmy grę…


Do sensownej gry potrzebna jest jeszcze rekalibracja i poprawienie poziomego ruchu, ale mimo to Michał zabił paru złych:
Ten pisk w tle to UPS, który zasila elektronikę. Cholernie niewydajne, będzie trzeba zaopatrzyć się w jakiś akumulator.
Potwory na ekranie jak prawdziwe! Az strach pomyslec co bedzie dalej.